czerwca30th

Praktyka w Berlinie

Fotka Berlin
fotka: mishkabear

Poszukujemy osobę zaangażowaną do współpracy w naszym międzynarodowym zespole w Berlinie. Praktyka w LinkLift jest możliwością zdobycia nowego doświadczenia między innymi w zakresie marketingu internetowego, a także otwiera możliwość na dalszą współpracę.

Zachęcam niniejszym do przeczytania oferty pracy:

Praktyka – Obsługa Klienta (Berlin)

Pobierz ofertę pracy:
Oferta pracy – praktykant ds. obsługi klienta (PDF)
Oferta pracy – praktykant ds. obsługi klienta (DOC)

Comments Off
kwietnia19th

Lubie być anonimowy: Nowy atak typu CSRF wykorzystujący “Google Web History”

Spam with Cheese (Special Flavour! Limited time only)
zdjęcie: kris247

Należę do osób, które lubią wyszukiwarkę Google. Uważam że jest to najlepsza wyszukiwarka, jednak zawsze jestem sceptyczny jeśli chodzi o funkcje “personalizowane”. Wole poruszać się anonimowo po stronach Googla, dlatego używam miedzy innymi FireFox Add-on Customize Google, który pozwala mi włączyć anonimowe ciasteczka (“Anonymize the Google cookie UID”).

Alexander Konovalenko pokazał dzisiaj na FD jeden z wielu przykładów dlaczego warto być anonimowym użytkownikiem. Chodzi o bardzo prosty ale efektywny atak typu CSRF, podobny do ataku typu XSS. Nie będe tłumaczył tutaj z języka angielskiego, żeby nie poddawać pokemonom i spamerom głupich pomysłów!

“Injecting spam into Google Web History via I’m Feeling Lucky queries” można przeczytać tu, tu albo tu.

Comments Off
grudnia24th

Wesołych Świąt

polnisch_grusskarte_linklift-copy.gif

Comments Off
grudnia15th

Google ma dosyć Wikipedii? Nadchodzi KNOL

Tak wygląda KNOLGoogle ma następny dobry pomysł. Jak sie nie da kupić Wikipedii to trzeba wymyślić coś własnego. KNOL będzie serwisem społecznościowym, na którym można się dzielić wiedzą. Nazwa pochodzi od angielskiego słowa knowledge (wiedza). Czym KNOL się głownie różni:

  • każdy może napisać własny artykuł na dany temat – oprócz autora nikt go nie może edytować
  • reklama w artykułach – część dochodu przyznaczona będzie dla autora
  • ocena artykułów – reputacja autora ma decydować który KNOL będzie figurował na czołowych pozycjach

Bardzo mnie ciekawi czy przez to Wikipedia zostanie wypchnięta z SERPów. Może być też tak że w przyszłośći pierwsze miejsca będą dominowane przez Knol i Wikipedia. Dla pozycjonerów zostanie wtedy tylko 8 miejsc. W sumie będzie to co najmniej ciekawa SEO zabawka ;-)

listopada22nd

Koniec fazy BETA

Michał LinkLift Read on

W ostatnim czasie przeprowadziliśmy dużo testów. Programiśći wyeliminowali błędy i od poniedziałku ruszyliśmy stronę pod adresem www.linklift.pl. Szef hiszpańskiego serwisu Xema przywitał nas mile na swoim blogu. Francuski bloger Adrien Felsmann chciałby się dowiedzieć więcej o polskiej kulturze i pyta na naszym francuskim blogu czy są blogi pisane przez Polaków w obcych językach.

Serdecznie dziękujemy wszystkim użytkownikom za udział w fazie beta, za wszelkie sugestie i zgłaszanie błędów. Polski rynek rozwija się dobrze, podobnie jak włoski i francuski, i pewnie za jakiś czas uda nam się dogonić także hiszpanów. Zachęcam wszystkich blogerów i webmasterów, którzy szukają (dalszych) możliwośći zarabiania w internecie, na dodanie swoich stron do LinkLiftu.

września25th

Blog firmowy to jest blog!

Kolejny raz będzie o blogach i zarabianiu na blogach. Sporo już na ten temat można znaleźć na naszym blogu, ale w temacie pojawiają się nowe wątki sprowokowane ostatnią dyskusją, której patronował autor bloga Mediafun.

Ciekawy jest problem definicji bloga i typologii blogów. Trzymając się klasyfikacji Michala Fabera ten blog podpada pod kategorię bloga firmowego typu „zewnętrzny PR, w przyszłości może i HR” (ten HR tym bardziej, że tak jest już w przypadku innych blogów linkliftowych). Uściślając klasyfkikację, ten blog jest blogiem firmowym, ale w pełni zależnym do jego autora, nie ma ambicji bycia blogiem profesjonalnym, choć ma przekazywać pewne konkretne treści. Według mnie sporo zależy od tego jaki cel stawia sobie „publikujący” i jaką “swobodę tworzenia” daje mu konkretna firma. Wiadomo, autor bloga firmowego nie bedzie pisał źle o własnej firmie, niewątpliwie wylewanie litrów frustracji „lepiej” wychodzi na blogu osobistym.

Z jednej strony taki blog jest jednym z narzędzi mojej pracy i ma generować dobre informacje. Równocześnie jest w dużym stopniu subiektywny (mam pełną swobodę w jego kształtowaniu) i stanowi platformę do kontaktu z ludźmi zainteresowanymi naszym serwisem. Jest to kontakt o tyle dobry, że nieformalny a do tego wiarygodny (nieszczery? a to musi być super robota pisać nieszczerego bloga, taki blog rzeczywiście powinien mieć jakąś inną nazwę). Fakt, nie jest to mój własny strumień świadomości, nie publikuje tutaj wierszy (nie to żebym je pisała, sporo można ich znaleźć na innych blogach), prywatnych zdjęć, nie staram się analizować rynku reklamowego i tworzyć obiektywnego dziennika z blogosferą w roli głównej i mimo tego ciągle uważam, że na miano bloga jak najbardziej zasługuje. Właśnie ze względu na ten subiektywizm oraz luźną formę kontaktu z czytelnikami. Do tego z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że taki blog jest też swojego rodzaju pamiętnikiem firmowym. Śledząc wpisy, tematy, zdjęcia, loga człowiek sobie od razu przypomina ich kontekst.

Kolejny wątek dyskusji to zarabianie na blogowaniu. Dziwi mnie trochę nieufność blogerów co do podejmowania na blogach działań zmierzających do ich komercjalizacji . Nie chodzi mi oczywiście o komercjalizację treści, ale generalnie o komercjalizację bloga jako strony, która przynosi zyski. Jako ciekawostkę przytoczę kilka danych z Niemiec ( USA jest trochę odległe). Dane pochodzą z blogerowej ankiety, która została przeprowadzona w styczniu na jednym z najbardziej wpływowych niemieckich blogów.

Jak tutaj kształtują się dochody blogerów? Generalnie 1000$ zarabia niewielu, ale równocześnie są 4 blogi profejsonalne, które generują zyski wyższe niż to całe 1000$! Absolutnym zwycięzcą rankingu został blog erotyczny, którego dochody sięgają ponad 9000$ ( głównie ze sponsoringu!). Przeciętne dochody (spośród tych, którzy wzieli udział w ankiecie czyli 47 blogów, bez wliczania do średniej zwycięzcy) to 213€ za 15-miesięcznego bloga generującego 38 000 odsłon. Źródła dochodów to reklama kontekstowa, sprzedaż linków, sponsoring, banery reklamowe i programy partnerskie (sporo). Najwięcej dochodów (wartości absolutne) przynosi reklama kontekstowa. W porównaniu efektywności (na podstawie stosunku zastosowania danej formy zarobków do generowanych dochodów) na pierwszym miejscu znalazł się sponsoring a na drugim sprzedaż linków. Bardzo ciekawe jak te dochody będą się kształtowały w Polsce (bo że będą to raczej jest już nieuniknione).

września18th

Blogosfera zagraniczna

Było już o polskiej blogosferze więc pomyślałam, że zainteresuje was również rozwój blogsfery poza granicami naszego kraju. Tak się składa, że mam dość łatwy dostęp do danych na ten temat, przetłumaczonych przez „nativów”, pozwolę sobie więc je krótko przedstawić. Dziś na warsztat idzie rosyjska blogosfera, z którą nasza polska blogosfera ma sporo wspólnego (głównie chodzi mi o strukturę wiekową).

Blogosfera rosyjska – badania z wiosny 2007

Typowy rynek wschodzący z olbrzymim potencjałem. Według IWS liczba rosyjskich użytkowników internetu bardzo szybko rośnie. Jeszcze w 2000 roku tylko 2,1% rosyjskiej populacji korzystało z internetu (nieco ponad 3 mln), tak w 2007 jest to już 19.5% i co za tym idzie 28 mln użytkowników. Wraz z wrostem popularności internetu powinna również wzrosnąć liczba blogerów. Tak też i jest w istocie. Na razie stanowi ona tylko 3% światowej blogosfery, ale stan szybko może się zmienić. Światowa blogosfera rośnie bowiem w tępie 41%, a rosyjska w tempie 75%. Aktualnie w Rosji jest 2 mln blogów, ale co godzinę powstaje tam 260 nowych blogów!

Rosyjska wyszukiwarka yandex.ru (największa na rynku rosyjskojęzycznym, pozostawiająca w tyle “wielkie G”) prognozuje, że w 2008 roku w Rosji bedzie ich już 10 mln. Na czym blogują Rosjanie? Mają do wyboru 27 dużych platform blogowych, z czego 72% jest stricte rosyjskich. Najwięcej blogów posiadają platformy LifeInternet.ru oraz Livejournal.com (często zamieniają się miejscami). LiveInternet.ru skupia głównie młodych blogerów, notuje bardzo dużo wizyt i postów, ale nie ma tak dobrej treści jak jego konkurent Livejournal.com. Wydawać by się mogło, że ta druga strona jest tylko kopią amerykańskiej. Skąd, Livejournal jest na rynku rosyjskim kontrolowany przez rosyjskiego inwestora. W Rosji odnotowuje się również wzrost liczby blogów na własnej domenie. Ciekawostką może być to, że jeszcze do niedawna wśród tych blogerów królował system Movable Type. Aktualnie 71% takich blogów pracuje na WordPressie (konkretnie jest to około 6200 blogów).

W rosyjskiej blogosferze królują kobiety, jest ich aż 64%. „Przeciętny rosyjski bloger” to 21-letnia studentka mieszkająca w Moskwie. Jej główne zainteresowania to muzyka, kino, psychologia, książki i seks. Podobnie jak w Polsce istnieją jednak spore rozbieżności między profilem blogera na poszczególnych platformach. W przypadku LiveInternet.ru bloger ma przeciętnie 19-20 lat, z kolei na LiveJournal.com jest to osoba 26-letnia! Ogólną średnią zaniża zjawisko (komcie i blogaski? ktoś już kojarzy?) masowo blogujących nastolatek z Moskwy. W każdym razie zainteresowanie blogami dramatycznie spada po 30 roku życia.

Co jeszcze mnie zaciekawiło w tym badaniu? Otóż jeżeli chodzi o miasta, w których powstają rosyjskojęzyczne blogi to owszem prowadzą Moskwa i St. Petersburg, ale zaraz za nimi plasuje się Kijów, Mińsk i Talin. Wśród krajów na dwóch miejscach po Rosji mamy Ukrainę i USA, listę zamykają Wielka Brytania i Niemcy. Czyli Rosjanie na emigracji bądź w byłym bloku sowieckim też chętnie blogują w swoim ojczystym języku. Kto pisze blogi opiniotwórcze? Wyszukiwarka Yandex zestawiła najważniejsze blogi według własnego algorytmu (linki, linki od innych znanych blogów, komentarze plus czytelnictwo). Ciekawe jest to, że tych blogów nie piszą ludzie sukcesu (jakoś tak sobie to w Rosji wyobrażałam), a silne, charyzmatyczne osobowości .

Z kolei zestawienie najciekawszych tematów (tych które stworzyły największy buuuuzz) rosyjskiej blogsfery pozwala sądzić, że jest ona zaangażowana politycznie (sytuacja na Ukrainie, stosunki rosyjsko-gruzińskie, zabójstwo Politkowskiej, egzekucja Saddama Husseina, Międzynarodowy Dzień Praw Czlowieka i Rosyjski Marsz! ależ lista!)! Sporo się pisze o świętach. Nowy Rok i Dzień Świętego Walentego specjalnie nie dziwią, ale Dzień Kobiet okupujący drugie miejsce na liście brzmi dla nas dość egzotycznie. Nie zapominajmy jednak, że w całym bloku jest to ciągle ważne święto (sama natknełam się w Mińsku parę lat temu na dekoracje po tym święcie na głównym placu miasta). Ciekawe jest też to, że aż 40 % rosyjskich blogerów to aktywni członkowie różnych społeczności.

Jaki jest więc z tego obraz? Rosyjska blogosfera rozwija się bardzo szybko, teraz dominuje w niej młody użytkownik, ale blogi na wyższym poziomie także mają w niej swoje miejsce. Blogują głównie mieszkańcy Moskwy i dużych miast skupiających rosyjską diasporę. Blogosfera spełnia w Rosji podobne funkcje jak tak w innych krajach czyli jest opiniotwórcza. Jako sfera wyrażania własnych poglądów może być też interpretowana jako medium w pełni demokratyczne.

W kolejnym poście opiszę blogosferę niemiecką.

Inne strony w tym temacie:

Blog Gremius
Rosyjski internet
Rosja w internecie

 

Comments Off
września14th

Badanie blogosfery a la Blox.pl

Najnowsze badanie blogsfery zlecone przez Gazetę.pl i przeprowadzone na Bloxie.pl sprowokowało mnie do napisania tego postu. Nakreślony przez nie obraz polskiego blogera wyglada nadzwyczaj korzystnie. No właśnie polskiego blogera? Niby wszczyscy wiedzą, że chodzi o blogera bloxowego, ale od nadużyć uogólnień jakie pojawily sie w przypadku publikacji tych badań nie sposób się opędzić. Co z innymi serwisami blogowymi, co z blogami, które publikowane sa na własnej domenie? Komunikat jest dość jasny. Blox jest idealny dla reklamodawców, a reszta być może niekoniecznie. Blox nadaje ton i styl, reszta świeci odbitym światłem. Z moich owszem subiektywnych, ale bardzo regularnych obserwacji polskiej blogosfery niezbicie wynika, że profil blogera często bardzo różni się na różnych platformach.

Sam Blox jest platformą, która powstała przy serwisie Gazeta.pl i nie czarujmy nikogo, nie jest to platforma o największym zasięgu (taką rolę spełnia niewątpliwie nielubiany przez całą resztę blogerów Onet), ba ona od początku miała pewien charakter, który albo ktoś lubi albo nie. Nic dziwnego, że przyciąga określonych blogerów. Osoby wykształcone, kobiety, mieszkanki wielkich miast piszące tzw. blogi osobiste (hmm od razu rzuciło mi się w oczy, ile jest w Polsce miast powyżej 500 tys. mieszkańców?). A gdzie te rzesze młodzieży, która może nie nadaje tonu polskiemu blogowaniu, ale ciągle jest bardzo mocno widoczna? Co z mężczyznami, którzy dominują na niszowych Wordpressie i Joggerze (poprawcie mnie jeżeli się mylę).

Jak przyjrzymy się blogom wordpresssowym (standalone) to na pewno diametralnie zmieni się tematyka. WordPress to przede wszystkim blogi mniej lub bardziej o nowych technologiach. Z kolei Jogger to młodszy użytkownik, ale też zainteresowany informatyką w większym stopniu niż użytkownik Bloxa. Użytkownik Joggera odróżnia się z kolei od innych młodych blogerów tym, że naprawdę ma coś do powiedzenia. Do tego bloger joggerowy funkcjonuje w swego rodzaju społeczności. Porównując Bloxa do platform blogowych Onetu, Interii, Wp czy nawet niezależnego Mylog.pl (wszystkie one są większe od Bloxa) na pewno na tych ostatnich trzeba założyć pewien spadek poziomu tekstów. Na takim Onecie pełno jest blogów, które równie dobrze mogłyby nie istnieć, polski internet by od tego nie zubożał. Ale z drugiej strony od kiedy to blogowanie jest czynnością elitarną? Fakt, blogowanie dotyczy ludzi, którzy intensywnie korzystają z internetu, ale jako takie elitarne to ono nie jest. Każdy może blogować bez względu na swoje kompetencje w tym temacie.

We wspomnianym badaniu najbardziej brakuje mi takiego odniesienia do całości blogsfery. Swoją drogą jest to w pewien sposób niesamowite, że w Polsce nikt jeszcze nie pokusił się o zbadanie blogerów w sposób naprawdę kompleksowy.

września6th

Polska blogosfera w reklamie

 

Jak nas oświecił „Puls Biznesu” podpierając się badaniami internetu przeprowadzonymi przez związek IAB Polska, reklama na blogach ma przeżywać w najbliższej przyszłości prawdziwy boom (podobnie jak pan Krzysztof Urbanowicz nie mogę odesłać do oryginalnego tekstu, ponieważ „Puls Biznesu” nie publikuje go w necie tylko sprzedaje). Informacja dla firmy takiej jak LinkLift jak najbardziej optymistyczna. Dlaczego reklama na blogach ma przed sobą przyszłość? Przede wszystkim, dlatego że bardzo łatwo dociera ona do konkretnej grupy docelowej i może być niezastąpiona dla wszelkich kampanii wizerunkowych (blogerzy świetnie promują trendy). Ta teza jest zbieżna z poglądami Jakoba Nielsena, który stwierdził już w 1997 roku, że reklama graficzna przestała absorbować uwagę użytkowników internetu w USA i należy poszukać czegoś co ją zastąpi. Na podstawie badań ruchu gałek ocznych stwierdził on, że internauci przyzwyczaili się do pewnych rozwiązań graficznych i bezbłędnie odróżniali treści strony od treści reklamowej. W tej sytuacji na znaczeniu zyskały reklamy indywidualnie dopasowane zarówno do reklamodawcy jak i reklamobiorcy, czyli reklamy zgodne z treścią strony (customized ads). Blogi nadają się do tego idealnie. W artykule zamieszczonym w „Pulsie Biznesu” podkreśla się fakt, że mimo tego, że w Polsce wydatki na reklamę w wyszukiwarkach i na blogach to aktualnie tylko 5% ogółu wydatków (275 mln zł) jakie reklamodawcy ponoszą na reklamę w sieci, to jednak ten udział ma tendencję stale rosnącą. Ponadto dynamika wzrostu całego rynku reklamy online wyniosła w roku 2006 aż 59,3%. Ogólnie udział reklamy online w wydatkach na reklamę wynosi 3,9%, przy czym średnia światowa wynosi 5,8%. Dalszy wzrost byłyby więc jak najbardziej usprawiedliwiony.

W artykule w “Pulsie Biznesu” wymieniono także potencjalne typy reklamy blogowej. Oczywiście bardzo skuteczne jest umieszczenie treści reklamowej wewnątrz bloga, oprócz tego możliwe jest dołączenie się do dyskusji na blogu lub umieszczenie artykułu sponsorowanego na blogu tematycznym. O linkach tekstowych ani słowa, choć jest to równie popularna forma reklamy jak wszystkie pozostałe. Zaledwie parę słów o reklamie kontekstowej, a przecież nie jest to jedyny pomysł na reklamę wykorzystującą linki. Dodajmy, że reklama kontekstowa jest mniej skuteczna od linków tekstowych, szczególnie wtedy gdy wyraźnie odróżnia się od treści strony i jest opakowana ramką. Co jeszcze rzuciło mi się w oczy. Otóż dla porządnego blogera pisanie artykułów sponsorowanych nie wchodzi w grę. Utrata wiarygodnośći wśród czytelników to chyba ostatnia rzecz na jaką taki bloger może sobie pozwolić. Wiadomo, na pewno będą też i tacy, których skusi perspektywa zarabiania w ten sposób. Nie wierzę jednak, że będzie to znaczący procent (mimo prognoz pana Pawła Tkaczyka jakoby groziła nam komercjalizacja blogosfery). Część blogerów w ogóle nie chce reklamy na blogu, ponieważ traktuje bloga jako swoją osobistą przestrzeń. Większość akceptuje u siebie i na innych blogach tylko dyskretne formy reklamy, które nie przeszkadzają w czytaniu. Stąd spore szanse na to, że zainteresują się oni linkami reklamowymi z LinkLift. Oczywiście warunkiem tego jest ich większa aktywność w tym temacie. Wśród blogerów owszem króluje przekonanie, że reklama banerowa jest denerwująca, dlatego jeżeli już na jakąś się decydują to jest to reklama kontekstowa. Z tej jednak najczęściej nie mają żadnych realnych dochodów (blogi mają grono stałych czytelników, ale rzadko kiedy tysiące odsłon). Czas zatem na przetestowanie alternatyw.

Comments Off
września4th

Wrażenia z Yulbiz i poznańskiego Barcampu

Nasz blog nie byłby kompletny bez krótkiego komentarza na temat ostatnich imprez, w których wzieliśmy udział. Po pierwsze Yulbiz Warszawa. Naprawdę luźna atmosfera, mnóstwo ludzi i szansa na poznanie znanych polskich blogerów oraz ludzi związanych zawodowo z branżą internetową. Podczas nieco problematycznej transmisji z Montrealu (chodzi o telekonferencję z Michelem Leblanc) zaczeły się tworzyć grupy i podgrupy (wymuszone sporą liczbą uczestników). Michał należał oczywiście do jednej z tych „niegrzecznych” podgrup, która za nic nie chciała skupić się na pozostałych prezentacjach. W każdym razie było bardzo ciekawie.

Drugie spotkanie to poznański Barcamp, na którym pojawiło się naprawdę sporo blogerów, co tu dużo mówić: sala była pełna, co samo w sobie jest już sporym sukcesem organizatorów. Spotkanie przebiegało generalnie w luźnej atmosferze, która niestety zakończyła się wraz z końcem eventu. Czyżby dzisiejsza młodzież (średnia wieku dużo niższa niż w Warszawie) nie lubiła części nieoficjalnych? Przyznam, że trochę mnie to zaskoczyło. My przybyliśmy do Poznania (mocno) porannym pociągiem (swoją drogę muszę się publicznie poskarżyć na koleje państwowe, które puszczają pociąg na tak ważnej trasie jak Berlin – Poznań – Warszawa tylko trzy razy na dobę). Nomen omen prowadziliśmy na barcampie krótką prezentację na temat linków tekstowych (temat abstrakcyjny, wynikły z tego, że zasugerowaliśmy się zastrzeżeniem, aby nie prowadzić marketingu). Było to nasze pierwsze takie wystąpienie, więc nie obyło się bez potknięć. Mimo tego mamy nadzieję, że ci którym temat linków tekstowych i reklam na blogach nie jest obcy wynieśli z niej kilka nowych informacji. Serwis LinkLift jest w końcu novum na polskim rynku, a jego pomysł na sprzedaż linków tekstowych właściwie nie ma lokalnego odpowiednika. Oprócz LinkLiftu zostały zaprezentowane takie serwisy jak Partype, Travels.to i tuTej.pl, część oficjalną zakończyła prezentacja na temat długiego ogona w kampaniach AdWords przeprowadzona przez Wiktora Schmidta z netguru.

  • Subscribe